Nie. I robimy to świadomie.
Choć narzędzia AI potrafią dziś wygenerować efektowne ujęcia, w praktyce nie zapewniają one kontroli wymaganej w profesjonalnej produkcji 3D.
Największy problem? Brak przewidywalności i edytowalności.
W klasycznym 3D możemy zmienić jeden element – kolor produktu, kąt kamery, intensywność światła – bez wpływu na resztę sceny. W przypadku AI to praktycznie niemożliwe. Jedna drobna zmiana potrafi przebudować cały obraz: zmienia się perspektywa, skala obiektów, proporcje, a nawet geometria.
Do tego dochodzą typowe problemy:
- niespójność między ujęciami (ten sam obiekt wygląda inaczej w kolejnych klatkach),
- „pływające” detale i deformacje,
- artefakty graficzne (np. dziwne krawędzie, tekstury, które się rozpadają),
- brak kontroli nad fizyką światła i materiałów,
- trudność w utrzymaniu identycznego modelu produktu w całej animacji.
Efekt jest prosty:
To, co wygląda dobrze jako pojedynczy render, nie działa w ruchu.
Dlatego pracujemy na klasycznym pipeline’ie 3D, gdzie każdy element sceny jest w pełni kontrolowalny i możliwy do precyzyjnej edycji na każdym etapie produkcji.
AI traktujemy jako narzędzie pomocnicze na etapie koncepcji, ale nie jako technologię do realizacji finalnych animacji dla klientów, gdzie liczy się powtarzalność, jakość i pełna kontrola.